|
Na głównej scenie Domu Nordyckiego w Tórshavn stoi bosa Eivør Pálsdóttir, w tle kwintet Orka przy akompaniamencie Farerskiej Orkiestry Symfonicznej. Aksamitny śpiew Eivør rozpływa się po ciepło oświetlonej sali, dyrygent kreśli batutą ulotne symbole, wkład Orki to grająca brytfanna, bas z kija i żyłki, chórki oraz olejowa beka. Hymniczna pieśń brzmi niczym dźwięki z zaświatów. Słuchacze są zgodni: w kwestii muzyki Farerzy – zwani także Farerczykami i Faryjczykami – naprawdę znają się na rzeczy.
|
|
|
Jakieś 30 kilometrów na zachód, przy stromym zboczu wyspy Hestur zrzuca kotwicę żaglowiec Norðlysíð. Pasażerowie przesiadają się do małych łódek, ktoś przenosi saksofon i klawisze. Łódki wpływają do jaskini. Za chwilę rozpocznie się concerto grotto. Póki co słychać tylko kapanie wody, szepty publiki i leniwie szemrzący Atlantyk.
Szukam opinii, które określają muzyczną duszę Wysp Owczych.
– Inspiruje nas ponura, depresyjna pogoda, skalisty krajobraz, ptaki, wiatr, ocean, wszystko to, co powoduje, że wyciągasz z kąta gitarę, zapraszasz przyjaciół i próbujecie okiełznać przytłaczającą rzeczywistość za oknem – twierdzi folkpopowa wokalistka Guðrið Hansdóttir (ma w swoim repertuarze utwór o tym, jak sztorm uwięził ją na kilka dni na odludnej wyspie Mykines).
– W tak małym społeczeństwie istnieje silniejsze poczucie, że to co robisz może być dla kogoś ważne – dodaje Kristian Blak, organizator koncertów w jaskiniach i właściciel wytwórni Tutl, głównej oficyny muzycznej na archipelagu.
Klęska urodzaju
Według 63-letniego Kristiana, farerska scena rozrosła się do tego stopnia, że średnio co dwa tygodnie ukazuje się nowa płyta z nagraniami lokalnych artystów. A na archipelagu mieszka niespełna 49 tysięcy ludzi.
– O muzykalności Farerów świadczy choćby przykład z początku lat 70-tych, gdy w 800-osobowej osadzie Vestmanna działało aż 14 zespołów – wyjaśnia Kristian, przez skromność nie wspominając, że przyczynił się do rozwoju farerskiej muzyki jak chyba nikt inny. To w jego wytwórni, założonej w 1977 roku, i pod jego producencką opieką powstało prawie wszystko, co w owczarskich melodiach najlepsze.
Tekst jest fragmentem artykułu, który ukazał się w numerze 6. magazynu skandynawskiego „Zew Północy” ( www.zewpolnocy.pl )
|
|
Komentarze